'Nazwanie bestii', Mike Carey

Piąty tom cyklu o 'Feliksie Castorze'.
Istnieją dwa rodzaje amuletów nekromanckich, z którymi regularnie mają do czynienia egzorcyści. Pierwszy to zaklęcie ochronne, zwane też blokadą i od czasu do czasu osizem (skrót od "odpierdol się i zdychaj").
Willesden jest blisko jak splunąć od mojego biura w Harlesden, ale staram się tam bywać możliwie jak najrzadziej, na wypadek gdyby ktoś próbował mnie zatrudnić. W przeszłości zdarzyło się to parę razy i zazwyczaj miało opłakane skutki.
(...) doszedłem do tych samych wniosków, co L. Ron Hubbard w Nebrasce pięćdziesiąt lat wcześniej: każdy może stworzyć sobie religię ze składników, które znajdzie w swoim domu. Wystarczy tylko wziąć po porcji bzdetów, ksenofobii i paniki moralnej, dobrze zamieszać i zostawić, żeby skisły.
Cofnąłem szybko rękę, powstrzymując się przed pokusą policzenia palców i sprawdzenia, czy wszystkie są na miejscu.
Cyceron mówił, że w czasie wojny prawo milczy; J-J uważa, że powinno się zamknąć także na czas wstępnej rozgrzewki. Nie może robić swojego, kiedy ktoś wciąż zawraca jej głowę pierdołami o prawach człowieka.
- (...) Wpadnij kiedy chcesz. Moje drzwi są zawsze otwarte.
- Twoje drzwi są zaminowane, Nicky.
- No, owszem.
Nawet nie pytałem, co robił na dachu. Nicky to ten typ paranoika, któremu inni paranoicy radzą, by trochę sobie odpuścił.
Ale cały czas chodziło tylko o zmyłkę, a nie na darmo byłem magikiem na przyjęciach u dzieciaków. Jeśli da się zmusić całą salę sześciolatków, by obserwowały lewą rękę, podczas gdy prawą wsuwamy królika do kapelusza, to liczący sobie dziesięć tysiącleci demon jest zwykłą betką.
Moja ocena na biblionetce: 5/6.
±
Komentarze do wpisu "'Nazwanie bestii', Mike Carey":
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz: